• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Artykuły

Doceniać, zamiast nagradzać

Email
„Doceniać, zamiast nagradzać”
 
Zachęcam Państwa do zapoznania się z obszernymi fragmentami  artykułu Małgorzaty Stańczyk zamieszczonego w miesięczniku „Bliżej przedszkola”nr 11.158 listopad 2014 str. 16  :
 
 
Wyniki badań nauk społecznych wskazują wyraźnie, że obiecanie nagrody za wykonanie jakiegoś zadania sprawia, że zainteresowanie samym zadaniem znacznie słabnie. Wzrasta natomiast zainteresowanie uzyskaniem obiecanej korzyści. Wiedza naukowa skłania ekspertów do zrewidowania tradycyjnych metod pedagogicznych.


 
Dlaczego nagrody są przeciwskuteczne?
 
(...) Część rodziców, psychologów i pedagogów zgadza się, że stosowanie kar jest nieskuteczne, wpływa niszcząco na relacje i odwraca uwagę dzieci od tego, czego chcemy je nauczyć.
 
 (...)Negatywne konsekwencje nagród trudniej jest dostrzec. Tymczasem eksperci twierdzą, że nagrody i kary, to dwie strony tego samego medalu – kij i marchewka.
 Nagroda jest drugim obliczem kary – mówi Agnieszka Stein, psycholog, autorka książek : „Dziecko z bliska” i „Dziecko z bliska idzie w świat”.  -Jeżeli mamy grupę dzieci i któremuś z nich przydzielimy nagrodę, to dziecko, które tej nagrody nie dostanie automatycznie czuje się ukarane. Podobnie uważa Anna Wierzbicka, dyplomowana nauczycielka Montessori z Przedszkola „Zielona Wieża” w Warszawie:
Nagrody, podobnie jak kary i pochwały, mogą prowadzić do lęku. Dziecko boi się, że nie sprosta wysokim wymaganiom i zaczyna obawiać się porażki. Nagradzanie może wywołać u dziecka również wstyd z powodu jego słabszych stron i poczucie winy, gdy powinie mu się noga o poczuje, że zawiodło pokładane w nim nadzieje. Stosowanie nagród nastawia dzieci silnie na rywalizację, czyli bycie lepszym od innych. W rywalizacji nie wynik bezwzględny staje się istotny, nie radość z podejmowania wysiłku, ale to, czy mój wynik jest lepszy od osiągnięć innych osób. Zainteresowanie swoim własnym sukcesem zmniejsza z kolei chęć współpracy i wrażliwość na słabszych.
 
Wrodzony skarb – motywacja wewnętrzna
 
Oferowanie nagrody osłabia naturalną wewnętrzną motywację, którą wielu badaczy określa mianem motywacji godnościowej. Najlepszą motywacją jest ta, by chcieć coś zrobić dla samej satysfakcji z tego, że potrafi się to zrobić dobrze. Jest to właśnie motywacja godnościowa, która pociąga ludzi do nieustannego rozwoju. (...)
 
Tymczasem dopiero wprowadzenie  systemu kar i nagród czyni dzieci zewnątrzsterownymi i zaburza wewnętrzną motywację.
 
Zewnątrzsterowność to silna zależność od oceny innych i mierzenie swojej wartości poprzez odnoszenie się do tego co myślą o nas inni. (...) W efekcie dziecko, które przywykło do dostawania nagród, często przestaje podejmować wyzwania, ale robi tylko tyle, by otrzymać nagrodę. Nie nagradzam dzieci, bo nie chcę, by dobrze postępowały  ze względu na nagrodę,  ale ze względu na to, że dobre zachowanie daje spokój i wewnętrzną radość oraz służy budowaniu dobrych relacji z innymi i dobru społeczności. Poza tym nagrody, pochwały i kary są formą manipulacji i nie pomagają w budowaniu bliskiej relacji z dziećmi , którą uważam za kluczową w mojej pracy z przedszkolakami – dzieli się swoim doświadczeniem Anna Wierzbicka.
 
Wypowiedź ekspercka

Zamiast chwalić, daję dzieciom uwagę niewartościującą.
Od nagradzania tylko krok do chwalenia. Pochwałę rodzice i nauczyciele stosują bowiem często jako formę werbalnej nagrody. W szerszym kontekście, chwaląc, chcemy budować poczucie wartości dziecka oraz jego pewność siebie. Moim zdaniem to zadanie lepiej spełnia akceptacja błędów i porażek.
Pochwały działają jak nagrody i dlatego ich nie stosuję, ale:
·         szczerze mówię,  jeżeli zachowania dziecka mnie cieszą i wskazuję, jaką moją potrzebę zaspokoiły (Cieszę się, że sprzątasz, bo lubię, jak w naszej sali jest porządek);
·         zauważam i doceniam wysiłki dziecka (Widzę/Mam wrażenie, że bardzo się starałeś);
·         zwracam dziecku uwagę na to, że jego zachowanie jest też pozytywnie odbierane przez inne dzieci (gdy na przykład zgodzi się podzielić zabawkami) lub służy społeczności (gdy np. sprząta po sobie);
·         daję dzieciom uwagę niewartościującą – po pierwsze interesuję się tym, o czym dziecko opowiada i co przeżywa, po drugie opisuję to, zamiast chwalić, np. nie mówię, że dziecko ładnie coś narysowało, ale uważnie oglądam rysunek, opisuję, co widzę i pytam, jaki był zamysł autora. Gdy dziewczynka pyta, czy ma ładną sukienkę, odpowiadam,  że jest bardzo kolorowa, opisuję wzory na sukience, zwracam uwagę na detale i pytam, czy jej się podoba. Sensem tego typu komunikatów jest budowanie w dziecku poczucia własnej wartości i akceptacji siebie bez względu n jego konkretne zalety, uzdolnienia czy osiągnięcia oraz uniezależnienie dziecka od opinii innych osób;
·         zwracam dzieciom uwagę na ich sukcesy (widzę, że ci się udało, poradziłeś sobie, potrafisz to zrobić, nauczyłeś się), by same siebie pochwaliły i budowały w sobie poczucie własnej wartości i sprawstwa;
·         zwracam uwagę zwłaszcza na sukcesy w sferze, w której dziecko na trudności, nie czuje się pewnie (no. Karol zabrał ci samochód i ty bardzo się zdenerwowałeś, bo chciałeś nie nim pobawić. Widziałam, że bardzo się zdenerwowałeś i rozzłościłeś na Karola i że było ci smutno, ale udało ci się zapanować nad sobą. Nie wyrwałeś Karolowi samochodu, tylko powiedziałeś mu, że to ty się nim bawiłeś i że bardzo ci na nim zależy);
·         gdy dziecko dopomina się pochwał i mojej oceny, to dla mnie sygnał, że jest trochę zależne od oceny i staram się wówczas przekierować jego uwagę na to, co ono samo myśli o sobie i  o tym, co zrobiło (A tobie się podoba? Jesteś z siebie zadowolony? Czujesz radość/ satysfakcję?
Anna Wierzbicka  - pedagog przedszkolny i dyplomowana nauczycielka Montessori. Inspiruje się nurtem edukacji demokratycznej, metodą Porozumienie bez Przemocy oraz programami Mazlih, Faber i Gordona. Pracuje w przedszkolu „Zielona Wieża ”  na warszawskich Bielanach.